Nasze Radio Logos nadaje. Program na 24.08.2016: Prof. T. Marczak: Przemówienie pod Konsulatem Niemiec - godz. 1:00, 10:00, 19:00, 24:00. Janusz Dobrosz: Polityczno prawne aspekty układu poczdamskiego - godz. 1:30, 10:30, 19:30. Prof. M. Dyżewski: Muzyczny ogród Panny Maryi - godz. 2:00, 11:00, 20:00. Prof. R. Szeremietiew: Geocywilizacyjne zagrożenia dla bezpieczeństwa Polski, cz. 1 - godz. 3:00, 12:00, 21:00. Prof. T. Marczak: Perspektywy rozwoju kwestii ukraińskiej, cz. 1 - godz. 3:30, 12:30, 21:30. Prof. T. Marczak, cz. 2 - godz. 4:35, 13:35, 22:35. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 1 - godz. 6:00, 15:00. L. Żebrowski: Zdrajcy i Bohaterowie, cz. 2 - godz. 7:15, 16:15. Dr S. Krajski: Polska i masoneria. W przededniu wielkiego krachu, cz. 1 - godz. 8:00, 17:00. Dr S. Krajski, cz. 2 - godz. 9:30, 18:30. Między audycjami muzyka.
Nasze Radio Logos - ramówka

Ostatnie komentarze
Z działu "Aktualności":
oraz z pozostałych stron:


Polecane artykuły
Najnowsze artykuły

Tagi

Aktualności

  

Obecnie część z tych propagandowych bredni odnośnie wojny polsko- bolszewickiej i zbrodni katyńskiej przejęła propaganda Platformy Obywatelskiej i posłusznych jej reżymowych pismaków lub pseudopolituków i fałszywych historyków.
20.12.2012r.


     
Wybór tych dwóch wydarzeń nie jest przypadkowy, gdyż obydwa dotyczą stosunków polsko - sowieckich w wieku XX, które w sposób szczególny odcisnęły swe piętno, w relacjach bilateralnych miedzy państwami. Zarówno wojna polsko – bolszewicka, jak i zbrodnia katyńska nieobecne były w historiografii oficjalnej państwa totalitarnego jakim była PRL , a jeżeli już tam się pojawiły to w sposób zafałszowany. Najlepszym tego przykładem jest propagandowa interpretacja zawarta w Historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii Bolszewików, znanej potocznie Krótkim Kursem. Dzieło to zaliczane jest bodajże do najbardziej zakłamanej publikacji minionego stulecia, a pieczę nad powstanie jego sprawował sam Stalin. Samo określenie wojny polsko – bolszewickiej przez Krótki kurs jako… najazd jaśniepanów polskich na Kraj Radziecki mówi samo za siebie, będąc wystarczającym komentarzem do obnażenia totalitarnego kłamstwa. Określenie jaśniepanów z powodzeniem można zaliczyć do majstersztyku nowomowy. Jeżeli miałoby tak być, jak chcą autorzy Krótkiego Kursu, to armia polska uczestnicząca w wojnie 1920 roku musiałaby się składać z samych osób pochodzenia arystokratycznego. Tymczasem wiadomo, że jej trzon stanowili chłopi i robotnicy, którzy już wtedy odkryli „dobrodziejstwo” sowieckiego komunizmu. Wbrew tym oczywistym faktom, polscy komuniści uparcie twierdzili, iż …robotnicy polscy nie mają nic wspólnego z najazdem militaryzmu polskiego na sowiecką Rosję, że potępiają najostrzej tę wojnę, toczoną nie w obronie niepodległości, lecz w obronie wszechświatowego kapitału… Kłamstwem jest, jakoby robotnik polski stał za swoim „narodowym” rządem i nienawidził bolszewików. Polscy robotnicy domagali się zawarcia pokoju z Rosja Sowiecką, jednakże nie pozwolili na to …kapitaliści i obszarnicy polscy, gnani żądzą łupów i nienawiścią do rewolucji oraz obawą przed jej wpływem na polskie masy pracujące”. Na tym tle znamiennie brzmią słowa Michała Tuchaczewskiego dotyczące przyczyn napaści na Polskę. …Przez trupa białej polski prowadzi droga do rewolucji światowej…Na Wilno, Mińsk, Warszawę! Naprzód!. Okazuje się więc, że przyczyną wojny wcale więc nie był polski imperializm, jak to głosił Krótki Kurs, a leninowski zamysł eksportu rewolucji na Zachód, co w praktyce oznaczać miało bolszewizację Europy.

Również w propagandowym tonie nazwał wojnę polsko – sowiecką sam Stalin, określając działania strony polskiej trzecim marszem Ententy, Lew Trocki natomiast podczas wiecu w Moskwie zapowiadał zmiażdżenie burżuazyjnej Polski. Obraz przedstawiony w propagandzie komunistycznej naświetlał zmagania polsko – bolszewickie jako wojnę pierwszego w historii świata państwa robotników i chłopów z imperialistyczno – burżuazyjnym reżymem Piłsudskiego wspomaganym przez białogwardyjskie koła z Europy Zachodniej. Richard Pipes, doradca prezydenta Reageana, zwraca uwagę, że slogan białogwardziści ukuli sami bolszewicy, pragnąc pokazać w ten sposób światu, w złym świetle swych przeciwników. Ponadto zauważa on, że historiografia komunistyczna, co jest błędem, wojnę polsko - sowiecką 1920 roku traktuje, jako element konfliktu wewnętrznego między białą a czerwoną Rosją. Tymczasem była to wojna między dwoma niepodległymi państwami.

Zdumiewający jest fakt, iż tak wzniosłe wydarzenie historyczne zostało niemal zupełnie przemilczane przez propagandę PRL. Norman Davies, po przybyciu do Polski był zaskoczony, w jaki sposób historiografia Polski komunistycznej potraktowała jedno z najważniejszych wydarzeń w dziejach tego kraju. Zauważył on „białą plamę” na tym etapie stosunków polsko – sowieckich. Szacowny walijski historyk był zdumiony trudnością uzyskania w polskich archiwach jakichkolwiek dokumentów dotyczących wyżej wymienionego konfliktu. Krótki kurs również pomija zupełnym milczeniem bitwę warszawską, co jest zrozumiałe z uwagi na nieomylność Lenina, na którą wskazywał Stalin w artykule O niektórych problemach historii bolszewizmu. Ta nieomylność podczas wojny roku 1920 został wystawiona na próbę, zmuszając Lenina do weryfikacji poglądów dotyczących istoty eksportu rewolucji. Po sierpniu 1920 roku zdecydował się na budowę socjalizmu w jednym kraju. Klęska Rosji bolszewickiej w wojnie z Polską wywarła ogromny wyłom w świadomości elity komunistycznej państwa leninowskiego.

Było to silne do tego stopnia, że gdy po dziewiętnastu latach przyszedł czas odwetu, to NKWD dbało o to, by po 17 września 1939 roku w jej niewoli znalazła się jak największa liczba uczestników konfliktu z roku 1920. Dlatego nie dziwi fakt, że propaganda państw totalitarnych w szczególny sposób manipulowała zbrodnią katyńską. Pod tym pojęciem rozumie się nie tylko mord w Katyniu, ale i egzekucję 22 tys. polskich jeńców, wśród nich - oficerów, policjantów, lekarzy, duchownych, profesorów, urzędników administracji państwowej wziętych do niewoli w trakcie kampanii wrześniowej, a następnie zamordowanych rozkazem najwyższych władz sowieckich, na europejskich obszarach Rosji bolszewickiej.
W Katyniu bolszewicy wymordowali 55% składu osobowego kadry oficerskiej armii polskiej. Jak wiadomo, Związek Sowiecki dopiero w 1990 informacją zamieszczoną przez agencję TASS, przyznał się, że mordu na polskich oficerach dokonały stalinowskie siły bezpieczeństwa. Do tego momentu, analogicznie, jak wojna 1920 roku, wydarzenie to było nieobecne w legalnych wydawnictwach historycznych, lub jeżeli było, to z wyraźną wskazówką, że ludobójstwa dopuścili się naziści. Fakty świadczące o kłamstwach komunistycznych propagandystów były nie trudne do ustalenia. Po pierwsze, już w procesie Norymberskim, sowiecki prokurator Rudenko, nie zapisał w akcie oskarżenia, że zbrodni dokonali hitlerowcy. Po drugie propagandyści sowieccy, a za nimi i inni komunistyczni, pisali o tzw. „Sprawie Katyńskiej”, a sama nazwa geograficzna nie istniała. Jakiekolwiek oficjalnie wydawane informatory .milczały na ten temat.

Katyń od czasu do czasu pojawiał się na łamach oficjalnej prasy propagandowej, z tym, że nie w każdym okresie historycznym. Dotyczy to np. PRL. W piątą rocznicę agresji sowieckiej na Polskę na łamach pekawuenowskiego Odrodzenia Adam Ważyk pisał o …straszliwej luce, jaką , jaką Niemcy wyrąbali w naszych kadrach wojskowych swoim mordem w Katyniu. Również Główny Zarząd Polityczno – Wychowawczy LWP podszedł do zbrodni katyńskiej instrumentalnie. W Wykazie haseł przeznaczonych do rozpowszechniania przez jednostki WP umieścił hasło: Za Majdanek, za Katyń, za Oświęcim – śmierć najeźdźcom niemieckim.

Z kolei dziś, gdy Rosja postkomunistyczna, unika nazwania zbrodni katyńskiej ludobójstwem, pokazuje, jak wielkie spustoszenie w ludzkiej świadomości poczyniła propaganda państwa totalitarnego, jak daleko mentalność bolszewicka zakorzeniona jest we współczesnej Rosji. Ta mentalność polega na posługiwaniu się kłamstwem, unikaniu odpowiedzialności za popełnione zbrodnie, co zmusza do całkowitego przewartościowywania powszechnie znanych pojęć. Jest może w końcu potwierdzeniem słusznej diagnozy Wołkogonowa dotyczącej wstydu za uleganie przez dziesięciolecia propagandzie bałwochwalstwa.

Modelowe kłamstwo propagandy komunistycznej dotyczącej wojny polsko - bolszewickiej i Katynia polegało na tym samym utartym schemacie. Mianowicie, że to strona polska w roku 1920 była stroną atakującą, zaś Armia Czerwona prowadziła słuszną wojnę w obronie klasy robotniczej i chłopskiej, natomiast zbrodni katyńskiej ( jeżeli już ją wspominano ) dokonali niemieccy naziści, lub hitlerowcy, czy też faszyści. Na zakończenie należy postawić zasadnicze pytanie, które w sposób jednoznaczny obnaża kłamstwa komunistycznej propagandy w sprawie Katynia. Dlaczego, skoro zbrodni mieli dokonać hitlerowcy, to w czasach PRL –u nie wystawiono oficjalnego pomnika ofiarom mordu?. Dlaczego, gdy 31 lat temu w Dolince Katyńskiej, symbolicznym miejscu Cmentarza Wojskowego na Powązkach, wzniesiono pierwszy w Polsce pomnik katyński, natychmiast na polecenie ambasady sowieckiej, Służba Bezpieczeństwa, pod osłoną nocy, przy użyciu ciężkiego sprzętu zrabowała ów pomnik? Takie właśnie zachowanie funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa mówiło samo za siebie o autentycznych sprawcach mordu dokonanego na polskich oficerach w kwietniu 1940 roku.

Obecnie część z tych propagandowych bredni odnośnie wojny polsko- bolszewickiej i zbrodni katyńskiej przejęła propaganda Platformy Obywatelskiej i posłusznych jej reżymowych pismaków lub pseudopolituków i fałszywych historyków.

/Andrzej Brzezik/


Komentarze
#1 | Artur dnia 20.12.2012
Andrzej - a myślałeś o tym cytacie w kontekście Smoleńska?:
"Dlaczego, skoro zbrodni mieli dokonać hitlerowcy, to w czasach PRL –u nie wystawiono oficjalnego pomnika ofiarom mordu?"
Dlaczego, skoro to był wypadek, to w czasach rządów PO - PSL –u nie wystawiono oficjalnego pomnika ofiarom Tragedii 10.04. ? Pozdrawiam
#2 | Kazia dnia 20.12.2012
Panie Andrzeju, niechęć do Polaków ze strony imperium wschodniego - i carskiego i sowieckiego - w zasadzie występuje od czasów Iwana Groźnego. Nasz duma i poczucie wolności zawsze było solą w oku tamtejszych władców. pamiętam taką anegdotkę o hetmanach kozackich, gdy w XVII w. zerwali kontakty w Polską zwrócili się do ówczesnego cara i protekcję na co ten oczywiście zgodził się, lecz gdy ci chcieli ustalić warunki przyszłego sojuszu i próbowali paktować usłyszeli: "dyskutować to mogliście sobie z polskim królem a od cara możecie przyjmować tylko rozkazy". Nie wiem na ile jest to prawda historyczna, ale myśl jaką w tym zawarto dobrze według mnie oddaje różnice mentalne, które doprowadziły to takiego permanentnego zakłamania jak przez Pana opisane.
I jeszcze - mord na naszych oficerach stał się zbrodnią założycielską PRL-u , dlatego tak opornie prawda o tym ludobójstwie nadal przebija się do publicznej świadomości.
Dodaj komentarz
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

ZALOGUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

ZAREJESTRUJ SIĘ aby móc dodać komentarz.

Powrót na stronę główną